Kategoria:  Obiekt techniki

Godziny otwarcia:    Wt-Ndz: 9-17

Kontakt: 44 710 05 32

3.1.1070

województwo:    łódzkie

Adres: Pod Grotami 2/6,

97-200 Tomaszów Mazowiecki

Dlaczego warto tu przyjechać?

✔ unikatowe, prawdziwe podziemne wyrobiska

✔ korytarze i Sala Królewska w naturalnym piaskowcu

✔ krótka, ale bardzo klimatyczna trasa (ok. 160 m)

✔ połączenie geologii, historii i legend

✔ miejsce jedyne w swoim rodzaju w okolicy Tomaszowa Mazowieckiego

Kliknij na ikonkę, aby przejść do pełnej wersji mapy.

Groty Nagórzyckie - podziemne korytarze wykute w piaskowcu

Na południu Tomaszowa Mazowieckiego, niedaleko drogi prowadzącej nad Zalew Sulejowski, znajdują się jedne z najbardziej charakterystycznych podziemi w tej części województwa łódzkiego. Groty Nagórzyckie powstały jako wyrobiska dawnej kopalni piasku działającej tutaj już od XVIII wieku. Dziś tworzą podziemną trasę turystyczną poprowadzoną przez korytarze wykute w jasnym piaskowcu liczącym niemal 100 milionów lat. Jeszcze zanim zejdziemy do środka, uwagę zwracają wysokie ściany skał, drewniane wejście ukryte pod skalnym nawisem i chłód wyczuwalny przy samym wejściu do grot. Wokół rośnie sosnowy las, a całość bardziej przypomina ukryte podziemne przejście niż typową atrakcję turystyczną.

Groty często zestawia się z innymi atrakcjami okolic Tomaszowa Mazowieckiego, ale mają zupełnie inny charakter niż klasyczne muzeum czy historyczny skansen. Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem, który podczas przejścia opowiada o dawnym wydobyciu piasku i lokalnych legendach związanych z tym miejscem. Nie ma tu multimediów ani dużych ekspozycji. Największe wrażenie robi sama przestrzeń — surowe ściany dawnych wyrobisk, nierówne przejścia i świadomość, że spacerujemy pod ziemią w miejscu powstałym jeszcze w czasach, gdy teren dzisiejszej Niecki Tomaszowskiej wielokrotnie zalewało morze.

Jak powstały Groty Nagórzyckie?

Historia samych skał, w których wykuto groty, jest znacznie starsza od kopalni. Przez miliony lat teren dzisiejszej Niecki Tomaszowskiej znajdował się na pograniczu lądu i płytkiego morza, którego linia brzegowa stale się przesuwała. W pewnym okresie od strony Gór Świętokrzyskich spływała tędy ogromna rzeka niosąca piaski kwarcowe. Z czasem zaczęły się one osadzać właśnie w okolicach Tomaszowa, tworząc bardzo grube pokłady jasnego piasku. Najpierw odkładały się cięższe warstwy materiału, później coraz drobniejsze frakcje, aż powstały złoża osiągające miejscami nawet około 150 metrów grubości.

Dopiero po milionach lat piaski zamieniły się w twardy piaskowiec, który dziś oglądamy w ścianach grot. To właśnie ten materiał stał się później cennym surowcem wydobywanym w Nagórzycach. Schodząc do podziemi, spacerujemy więc nie tylko po dawnej kopalni, ale także we wnętrzu skał powstałych jeszcze w czasach, gdy po tych terenach nie chodził człowiek, a krajobraz bardziej przypominał nadmorską deltę niż środkową Polskę.

Jak wydobywano piasek w Nagórzycach?

Początki Grot Nagórzyckich były bardzo proste i raczej nikt nie myślał wtedy o tworzeniu podziemnych korytarzy. Najpierw miejscowi chłopi wybierali biały piasek ze stromego zbocza pradoliny Pilicy, tuż przy drodze prowadzącej do Nagórzyc. Skała była miękka i łatwo dawała się drążyć prostymi narzędziami, dlatego z niewielkich wnęk z czasem zaczęły powstawać coraz większe pieczary. Wydobycie odbywało się w dość chałupniczy sposób — pod ziemię wjeżdżano nawet furmankami, a podczas drążenia zostawiano fragmenty skał i filary podtrzymujące strop. Tak właśnie przez lata powstał cały labirynt podziemnych sal i korytarzy.

Przez długi czas miejscowy piasek wykorzystywano bardzo zwyczajnie. Mieszkańcy okolicznych wsi posypywali nim drewniane podłogi w domach, podwórza, ścieżki przed gospodarstwami, a nawet okolice grobów na cmentarzach. Dziś mogłoby się wydawać, że taki materiał świetnie nadawał się do budowy, ale było odwrotnie. Ziarenka piasku były bardzo gładkie i okrągłe, przez co zaprawa murarska źle się z nimi wiązała. Nagórzyczanie zaczęli więc sprzedawać piasek mieszkańcom Tomaszowa do tych samych codziennych zastosowań. Czasem handlowano nim nawet wymiennie za obierki ziemniaków używane później jako pasza dla zwierząt. Z takich transakcji miało powstać dawne powiedzenie „nie ma piasku za łupiny”, oznaczające po prostu mało opłacalny interes.

Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie XIX wieku wraz z rozwojem hut szkła. Okazało się wtedy, że piasek z Nagórzyc zawiera bardzo dużo czystego kwarcu potrzebnego do produkcji szkła, a pozostałe domieszki można łatwo usunąć. Dzięki temu stał się cennym surowcem dla hutników i zaczął trafiać do hut szkła w Piotrkowie, Warszawie, Częstochowie czy Rudnikach. Początkowo przewożono go furmankami, później także koleją. Wydobycie trwało aż do początku XX wieku. Według lokalnych opowieści zakończyło się po tragicznym zawaleniu jednej z komór, kiedy podczas wybierania piasku naruszono podtrzymujący strop filar. Po tym wydarzeniu zakazano dalszego drążenia podziemi.

Od zamkniętej kopalni do trasy turystycznej

Po tragicznym zawaleniu jednej z podziemnych komór władze carskie zakazały dalszego wydobycia piasku wewnątrz grot. Mieszkańcy Nagórzyc nadal wybierali jednak piasek metodą odkrywkową, tworząc obok podziemi długi jar. Działalność zakończyła się dopiero na początku lat 20. XX wieku, gdy po drugiej stronie Pilicy uruchomiono dużą kopalnię „Biała Góra”, wydobywającą ten sam surowiec już na przemysłową skalę.

Z czasem same groty zaczęły budzić coraz większe zainteresowanie turystów. Jeszcze przed wojną pojawiały się pomysły ich zabezpieczenia i udostępnienia do zwiedzania. W latach 50. lokalne PTTK oczyściło podziemia i zamontowało kraty przy wejściach. Przez pewien czas można było zwiedzać je tylko z przewodnikiem, później jednak groty znów pozostawiono bez większej opieki. W latach 70. pojawił się nawet nietypowy pomysł urządzenia w ich wnętrzu… węgierskiej winiarni. Przy okazji wykonano pierwsze dokładne badania i dokumentację podziemi. Naukowcy szybko zauważyli jednak, że groty są coraz bardziej niszczone przez wandali i postępującą erozję.

Mimo fatalnego stanu miejsce cały czas przyciągało turystów. W latach 80. i 90. po grotach oprowadzali nawet samozwańczy przewodnicy opowiadający historie o duchach i diabłach ukrywających się w podziemiach. Kolejne osunięcia stropu sprawiły jednak, że wejścia trzeba było zamknąć. Dopiero w 2010 roku rozpoczęła się duża modernizacja grot finansowana częściowo ze środków Unii Europejskiej. Podziemia zabezpieczono, przygotowano trasę turystyczną i przystosowano dawne wyrobiska do bezpiecznego zwiedzania.

Co zobaczymy we wnętrzu Grot Nagórzyckich?

Po zejściu pod ziemię szybko zapominamy, że znajdujemy się zaledwie chwilę drogi od centrum Tomaszowa Mazowieckiego. Trasa o długości około 160 metrów prowadzi przez sieć korytarzy, wnęk i większych sal, które zachowały nieregularny wygląd dawnego wyrobiska. Nie są to ciasne tunele wykute „pod linijkę” — ściany mają naturalne kształty, miejscami tworzą zakamarki i węższe przejścia, a chwilę później otwierają się w znacznie większe przestrzenie. Największe wrażenie robi Sala Królewska, czyli ogromna komora z szerokim wnętrzem i niskim stropem wiszącym niemal nad głową. Dopiero tutaj dobrze widać skalę całych grot i można sobie wyobrazić, jak rozległe są podziemia.

Zwiedzanie odbywa się drewnianym chodnikiem poprowadzonym środkiem wyrobisk. Dzięki ażurowej konstrukcji dobrze widzimy zarówno strop, jak i boczne ściany grot, więc nie oglądamy tylko samej ścieżki, ale całe wnętrze dawnej kopalni. Klimat buduje też podświetlenie ukryte między drewnianymi podporami. Światło wydobywa z ciemności kolejne fragmenty korytarzy i podkreśla nierówne ściany z jasnego piaskowca. W kilku miejscach trasa przechodzi obok głębszych wnęk i bocznych odnóg, które pokazują, jak rozbudowany był dawny system podziemi.

Po drodze mijamy również niewielkie ekspozycje związane z dawną pracą pod ziemią. W środku ustawiono repliki narzędzi górniczych, manekiny oraz fragmenty zastygniętej masy szklanej. Przewodnik opowiada, do czego wykorzystywano miejscowy piasek i jak wyglądała praca w grotach przed dwustu laty. Całość uzupełniają efekty dźwiękowe — podczas zwiedzania słychać odgłosy wydobycia piasku, stukot pracy pod ziemią i rżenie koni używanych dawniej do transportu. Dzięki temu podziemia nie sprawiają wrażenia muzeum, ale miejsca, w którym jeszcze niedawno naprawdę toczyła się codzienna praca.

Legenda o zbóju Madeju i Grotach Nagórzyckich

Z Grotami Nagórzyckimi związana jest także legenda o zbóju Madeju — jednym z najsłynniejszych rozbójników pojawiających się w polskich podaniach. Według opowieści Madej ukrywał się w jaskini razem ze swoją matką i napadał na ludzi podróżujących przez okoliczne lasy. Mówiono, że był wyjątkowo okrutny i nie oszczędzał nikogo, dlatego wszyscy bali się nawet zbliżać do jego kryjówki.

Do jaskini Madeja przypadkiem trafił młody chłopak o imieniu Bolko. Wędrował właśnie do piekła, by odzyskać cyrograf podpisany kiedyś przez jego ojca z diabłem. Kiedy dowiedział się, gdzie trafił, podobno zbladł ze strachu, bo Madej słynął z tego, że nie wypuszczał żywych żadnych przybyszów. Zbójnik postanowił jednak oszczędzić chłopaka, ale pod jednym warunkiem — Bolko miał dowiedzieć się, jaka kara czeka go po śmierci.

W piekle chłopak zobaczył słynne madejowe łoże, przygotowane właśnie dla zbójnika. Według legendy było to potężne żelazne łoże pełne noży, haków i ostrzy. Człowieka przykuwano do niego metalowymi klamrami, od spodu buchał ogień, a z góry kapała gorąca siarka. Kiedy Bolko wrócił i opowiedział Madejowi, co zobaczył, zbójnik przeraził się tak bardzo, że postanowił zerwać z dawnym życiem i odpokutować swoje zbrodnie.

Do dziś nie wiadomo dokładnie, gdzie miała znajdować się jaskinia Madeja. Najczęściej legenda pojawia się w Górach Świętokrzyskich, ale z czasem zaczęto łączyć ją również z Grotami Nagórzyckimi pod Tomaszowem Mazowieckim. Patrząc na tutejsze ciemne korytarze i podziemne sale, łatwo zrozumieć, dlaczego właśnie tutaj taka historia przyjęła się wyjątkowo dobrze.

Co warto wiedzieć przed zwiedzaniem?

Wewnątrz grot przez cały rok utrzymuje się temperatura około 8–10°C, dlatego nawet latem warto zabrać bluzę albo lekką kurtkę. Wilgotność powietrza jest dość wysoka i wynosi zwykle od 65 do 85%, co dodatkowo potęguje chłodne wrażenie po zejściu pod ziemię. Sama trasa turystyczna ma około 160 metrów długości i prowadzi przez centralną część dawnych wyrobisk. Najdłuższy korytarz liczy około 130 metrów, a do pokonania jest także 96 schodów prowadzących szybikiem o wysokości 17 metrów.

Największa komora — Sala Królewska — ma około 30 metrów długości, 25 metrów szerokości i 3 metry wysokości. Dopiero stojąc w jej wnętrzu, można dobrze zrozumieć skalę całych wyrobisk. Łączna powierzchnia grot wynosi około 3720 m², a objętość wszystkich podziemi przekracza 10 tysięcy m³. Wydobywany tutaj piasek zawierał ponad 90% kwarcu, dzięki czemu przez lata był cennym surowcem dla hut szkła.

Naszym zdaniem Groty Nagórzyckie to jedno z tych miejsc, które naprawdę warto zobaczyć podczas pobytu w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego. Trudno znaleźć w regionie drugą atrakcję o podobnym charakterze — z tak nietypową historią, surowym klimatem i prawdziwymi podziemnymi wyrobiskami zachowanymi niemal w naturalnej formie. To miejsce bardziej przypomina fragment dawnej kopalni ukrytej pod lasem niż klasyczną atrakcję turystyczną i właśnie w tym tkwi jego największy urok.

Groty Nagórzyckie

Pod Tomaszowem Mazowieckim kryje się niezwykły labirynt podziemnych korytarzy wykutych w piaskowcu liczącym niemal 100 milionów lat. Groty Nagórzyckie to dawna kopalnia piasku, która dziś zachwyca surowym klimatem, historią wydobycia i legendami o zbóju Madeju.…

Opuszczony bunkier kolejowy w Jeleniu

Tuż przy lasach na obrzeżach Tomaszowa Mazowieckiego, we wsi Jeleń w województwie łódzkim, stoi jeden z najbardziej tajemniczych obiektów z czasów II wojny światowej. To ogromny schron kolejowy należący do niemieckiego kompleksu „Anlage Mitte” –…

Ruiny Zamku Arcybiskupów w Drzewicy

Zamek w Drzewicy to renesansowa rezydencja obronna wzniesiona w latach 1527–1535 z inicjatywy arcybiskupa gnieźnieńskiego Macieja Drzewickiego. Usytuowany na wyniesieniu nad rzeką Drzewiczką, łączył funkcję mieszkalną i obronną. W czasie potopu szwedzkiego nie został zniszczony,…

Krótka trasa po PKWŁ

Niebieski #SzlakRooN po Parku Krajobrazowym Wzniesień Łódzkich. Dystans: ok. 60 km. Początek / koniec: Łódź-Widzew Największe atrakcje: Nowosolna (skrzyżowanie) > Wzgórze Radary > Park Krajobrazowy Wzniesień Łódzkich > murale w Grzmiącej > kładka na Mrożycy